Niedzielny spacer
to jednak pożyteczna rzecz. Nieważne, ile razy człowiek był w danym miejscu,
czasami potrafi ono kompletnie zaskoczyć. W lasku Anecin na tyłach ulicy
Milenijnej zobaczyłam taką oto konstrukcję. Oczywiście, domyśliłam się, że jest
przeznaczona dla owadów, nie sądziłam jednak, że to tak zwany „pszczeli azyl”.
Czym są takie azyle? Schronieniem dla dziko żyjących pszczół, które także
zapylają rośliny: uprawne, kwiaty, drzewa, krzewy… Ze względu na rozwój
cywilizacyjny czasami nie mają się gdzie podziać, a przecież od nich również
zależy przetrwanie naszego gatunku… Na stronie pszczeleazyle.pl znaleźć można
także instrukcję, w jaki sposób zbudować własny pszczeli azyl!
poniedziałek, 12 sierpnia 2019
poniedziałek, 22 lipca 2019
Pozostałość Miasta-Ogrodu Młociny: Dzierżoniowska 12
Tuż przed I wojną
światową Towarzystwo Higieniczne przedstawiło projekt wybudowania miasta-ogrodu
na północ od Warszawy, w miejscowości Młociny. Jakie były założenia? Miasta-ogrody
miały być małe – do 30 tys. mieszkańców, a zaledwie 1/6 powierzchni powinna
zajmować zabudowa. Tereny zielone miały wypełnić pozostały obszar, zapewniając
wygodę i odpowiednie warunki dla mieszkańców – znacznie różniąc się od
zatłoczonych miast pełnych kamienic. Młociny nadawały się idealnie: były
osłonięte od wiatrów, a w dodatku położone nieco dalej od Wisły, co chroniło je
przed powodziami.
Pałac Brühla - niestety, sam w nie najlepszym stanie...
Miasto miało
pomieścić się między Wisłą a traktem Marymonckim (obecnie to ulica Pułkowa),
zaś na jego serce wyznaczono barokowy pałac Brühla oraz ulicę Muzealną. To
stamtąd miały półkolem odchodzić nowe ulice, co widać po dzisiejszym przebiegu
takich uliczek jak Farysa czy np. Wygon. Kilkaset willi miało być ukrytych w
niewielkich ogrodach, a w pobliżu znajdował się przecież park Młociński – jedno
z ulubionych miejsc niedzielnych wycieczkowiczów.
Patrząc na odrestaurowane budynki, wille na Młocinach musiały być piękne.
Plany stworzenia
miasta-ogrodu pokrzyżowała wojna, ale do tego czasu powstały już liczne
budyneczki, a niektóre z nich do dzisiaj cieszą oko. Niestety, część się
rozpada i albo zostanie przebudowana przez chętnych deweloperów, zabudowujących
znakomitą miejscówkę w pobliżu zieleni i Wisły, albo najzwyczajniej w świecie
się rozpadnie, co też skończy się postawieniem nowych betonowych klocków.
Kolejny z opuszczonych budynków.
Jedną z ulic
Młocińskich jest Dzierżoniowska, przy której stoi kilka budynków
przedwojennych. Niestety, willa pod numerem 9 została niedawno wyburzona, ale
12 jeszcze stoi. Jeszcze, bo powoli się rozpada, a wielka szkoda. Jest to willa
„Moja Zosieńka", wpisana do rejestru zabytków (sic!). Reprezentuje styl
zwany dworkowym, nawiązujący do architektury staropolskiej. Kiedyś znajdowało
się przy niej oczko wodne, teraz to gruzy, podobnie jak sama willa.
I tak, wiemy, jak to dawniej wyglądało... Poniżej fragment tego budynku jest widoczny z prawej...
Szczątki oczka wodnego...
A historia tego
miejsca? Po wykwaterowaniu właściciela były tam mieszkania komunalne, budynek
niszczał, nikt o niego nie dbał. W 2012 wybuchł pożar, a 7 lat później – jak
widać, ktoś czeka, aż się rozpadnie. Już tylko detale świadczą o dawnej urodzie
tego miejsca.
niedziela, 14 lipca 2019
Murale na Nowolipkach
Dzisiaj szybka
relacja ze spacerku po Nowolipkach. Przyznam szczerze, że nie wiedziałam, że w
ciągu 10 minut zobaczę trzy dzieła sztuki między Jana Pawła II a Andersa.
Nowolipki 4
Bohaterem tego
przejścia jest Ludwik Zamenhof i stworzony przez niego język nadziei - esperanto.
Słynne cytaty zamieszczone w bramie zostały przetłumaczone przez Polski Związek
Esperantystów, a znajdziemy tam nie tylko te prawdziwe, znane z historii, ale i
fikcyjne.
Nowolipki 11
Mural przedstawiający
świat kręcący się wokół atomu upamiętnia miejsce, w którym kiedyś mieszkała
Maria Skłodowska. Oczywiście, samego budynku już dawno nie ma – wszak tutaj nic
się nie ostało. Dobrze chociaż, że przeszłość okolicy można zaznaczyć choćby w
ten sposób.
Nowolipki 15 i 17
Z muru między
budynkami spogląda na nas twarz Bohdana Lacherta, architekta, który zaprojektował
fragment Muranowa Południowego. W pobliżu znajdowała się również jego pracownia
- jak widać, był związany z Muranowem na wiele sposobów.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
