Pokazywanie postów oznaczonych etykietą młociny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą młociny. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 września 2020

Anonimowe groby w parku Młocińskim


Ulica Papirusów zaczyna się przy trasie na Gdańsk i ciągnie się aż do wału w parku Młocińskim. Jednak wcześniej, tuż przy McDonaldzie odbija od niej w lewo mała ścieżka, prowadząca prosto w głąb lasu. Niedaleko, kilkaset metrów dalej spacerowicz natknie się jednak na dość nieoczekiwany widok – mogiły nieznanych ułanów, poległych w czasie kampanii wrześniowej 1939 r. Ułani odegrali olbrzymią rolę w obronie Warszawy, biorąc udział w bitwie pod Bzurą oraz przełamując niemieckie szyki, umożliwiając dostanie się wojsk do stolicy. Na Młocinach najprawdopodobniej spoczywają właśnie ci, którzy polegli, przedzierając się przez siły najeźdźcy. Podobno ciała ekshumowano, a groby są obecnie czysto symboliczne. Stanowią do dziś dowód odwagi i bohaterstwa, przelewu krwi w obronie zaatakowanej przez Niemców Ojczyzny. Po grobach widać, że są odwiedzane i utrzymywane we względnym porządku. Oby tak pozostało!












środa, 27 maja 2020

Ciekawostka w Lesie Młocińskim...


Kiedy spacerowicz porzuci ulicę Papirusów, prowadzącą wzdłuż polany z placem zabaw do przystani Młociny, może podążyć bezpośrednio w stronę Wisły. Wówczas, przekraczając wał, napotyka na dość nietypowy domek – wyglądający raczej jak wieżyczka strażnicza. Takie właśnie było przeznaczenie tego budynku. Czego pilnowano? Piaskarni znajdującej się na wiślanym brzegu. Z informacji, do których dotarłam, wynika, że zamknięto ją ok. 1985 r. Obecnie w krzakach można natrafić na pozostałości betonowej infrastruktury i poczuć się jak odkrywca.











wtorek, 21 kwietnia 2020

Wysycha, niestety...

Wprawdzie media grzmią o tym nie od dzisiaj, ale w dobie koronawirusa temat nie wydaje się aż taki niepokojący... niestety. Tymczasem mamy naprawdę potężną suszę, nawet jeśli tego nie widać zza okna, a cieszymy się po prostu słoneczkiem. Poniżej kilka przykładów z dzisiaj, podejrzewam, że kiedy pójdę na spacer za tydzień, dwa, będzie jeszcze gorzej. 

Widok z Mostu Północnego - już widać kamienne łachy.

Jeziorka w starorzeczach zmniejszają swą powierzchnię...

... lub całkowicie wysychają. 

Ten proces postępuje od kilku lat, co widać choćby po tej wydeptanej ścieżce.

Zdjęcie niewyględne, ale spójrzcie - po prawej wlot kanału poprowadzonego pod ścieżką, przetaczającego nadmiar wody do sąsiedniego jeziorka. Wyraźnie widać różnicę poziomu wody. To jeziorko znajduje się jakieś 50 m od Wisły...

Zdjęcie mówi samo za siebie.

wtorek, 22 października 2019

Kościół na wzgórzu


Kiedy wybrałam się na Młociny, by odnaleźć kilka rozpadających się świadków dawnej koncepcji Miasta Ogrodu Młociny, nie spodziewałam się już na początku spaceru zobaczyć takiej oto ślicznej świątyni. Szczerze mówiąc, myślałam, że pochodzi mniej więcej z dwudziestolecia międzywojennego – nie mogłam się bardziej mylić.


Parafia Matki Bożej Królowej Pokoju została ustanowiona przez Prymasa Tysiąclecia na początku lat 50. Najpierw powstała mała kaplica, z czasem dookoła niej wybudowano kościół, poświęcony dopiero w 1998 r. Jest absolutnie przepiękny, wybudowany na wzgórzu, bardzo skromny w środku. Taka mała perełka, o dziwo, współczesna – a przecież nowoczesne kościoły są na ogół tak bardzo brzydkie!



poniedziałek, 22 lipca 2019

Pozostałość Miasta-Ogrodu Młociny: Dzierżoniowska 12


Tuż przed I wojną światową Towarzystwo Higieniczne przedstawiło projekt wybudowania miasta-ogrodu na północ od Warszawy, w miejscowości Młociny. Jakie były założenia? Miasta-ogrody miały być małe – do 30 tys. mieszkańców, a zaledwie 1/6 powierzchni powinna zajmować zabudowa. Tereny zielone miały wypełnić pozostały obszar, zapewniając wygodę i odpowiednie warunki dla mieszkańców – znacznie różniąc się od zatłoczonych miast pełnych kamienic. Młociny nadawały się idealnie: były osłonięte od wiatrów, a w dodatku położone nieco dalej od Wisły, co chroniło je przed powodziami. 

Pałac Brühla - niestety, sam w nie najlepszym stanie...

Miasto miało pomieścić się między Wisłą a traktem Marymonckim (obecnie to ulica Pułkowa), zaś na jego serce wyznaczono barokowy pałac Brühla oraz ulicę Muzealną. To stamtąd miały półkolem odchodzić nowe ulice, co widać po dzisiejszym przebiegu takich uliczek jak Farysa czy np. Wygon. Kilkaset willi miało być ukrytych w niewielkich ogrodach, a w pobliżu znajdował się przecież park Młociński – jedno z ulubionych miejsc niedzielnych wycieczkowiczów.

Patrząc na odrestaurowane budynki, wille na Młocinach musiały być piękne.

Plany stworzenia miasta-ogrodu pokrzyżowała wojna, ale do tego czasu powstały już liczne budyneczki, a niektóre z nich do dzisiaj cieszą oko. Niestety, część się rozpada i albo zostanie przebudowana przez chętnych deweloperów, zabudowujących znakomitą miejscówkę w pobliżu zieleni i Wisły, albo najzwyczajniej w świecie się rozpadnie, co też skończy się postawieniem nowych betonowych klocków.

Kolejny z opuszczonych budynków.

Jedną z ulic Młocińskich jest Dzierżoniowska, przy której stoi kilka budynków przedwojennych. Niestety, willa pod numerem 9 została niedawno wyburzona, ale 12 jeszcze stoi. Jeszcze, bo powoli się rozpada, a wielka szkoda. Jest to willa „Moja Zosieńka", wpisana do rejestru zabytków (sic!). Reprezentuje styl zwany dworkowym, nawiązujący do architektury staropolskiej. Kiedyś znajdowało się przy niej oczko wodne, teraz to gruzy, podobnie jak sama willa.

I tak, wiemy, jak to dawniej wyglądało... Poniżej fragment tego budynku jest widoczny z prawej...



Szczątki oczka wodnego...

A historia tego miejsca? Po wykwaterowaniu właściciela były tam mieszkania komunalne, budynek niszczał, nikt o niego nie dbał. W 2012 wybuchł pożar, a 7 lat później – jak widać, ktoś czeka, aż się rozpadnie. Już tylko detale świadczą o dawnej urodzie tego miejsca.